Marketingiem rządzi symbioza

15 grudnia 2010 | Małgorzata Kucharska-Grochocka
Ocena 4.5/5 (2 głosy)

Za kilkanaście miesięcy nikt nie będzie już dzielił rynku na tradycyjny i direct. Wraz z naszym wejściem w nowe kanały sprzedażowe tamte podziały odejdą do przeszłości - taką prognozę stawia zachowujący anonimowość menedżer jednej z firm ubezpieczeniowych.


O końcu podziału metod reklamy na offline i online słyszy się co jakiś czas, kojarząc to z nadejściem kolejnej rewolucji sieciowej i epoki Web 3.0, kiedy zaniknie w ogóle granica między światem wirtualnym i realnym, bo zaczną się one bardzo silnie przenikać.


Zanim jednak - jeśli w ogóle - te dwie rzeczywistości dosłownie zleją się w jedną, warto skupić się na wyjaśnieniu, na czym polega zanikanie podziału między online i offline na rynku reklamowym oraz dlaczego wszelkie podziały tracą marketingowy sens.


Efekt ROPO


Research Online, Purchase Offline - to zjawisko znane nam wszystkim doskonale. Zanim dokonamy wyboru produktu, czy to będzie samochód, telewizor, kawa czy prezenty gwiazdkowe - dokładnie sprawdzamy możliwości w Internecie. Pierwszą służącą do tych poszukiwań stroną będzie niemal zawsze wyszukiwarka Google - czy też wszechwiedzący "Święty Google", jak lubią żartować co niektórzy. Badało ten efekt Google i mówiło podczas dnia Google dla Agencji w 2009 roku, zbadał to w naszym społeczestwie TNS OBOP.


Nie oznacza to automatycznie, że dla konsumenta centrum handlowe i wyszukiwarka to to samo, ale raczej, że obie rzeczywistości nie mogą bez siebie funkcjonować. A na pewno - nie mogą funkcjonować z zyskiem.


Dwie strony rzeczywistości


W samym marketingu o niewątpliwej przewadze narzędzi online świadczy fakt, ze ruch zainteresowanych biegnie zawsze w jednym kierunku: od Internetu do Internetu albo od reklam prasowych, telewizyjnych czy radiowych DO INTERNETU. Chyba nikt po spostrzeżeniu reklamy w Internecie nie wertuje gazet albo encyklopedii, aby znależć interesujące dane. Raczej Internet będzie ostateczną instancją, która zadecyduje o zakupie. A w Internecie uwagę przykują przede wszystkim zarówno informacje pozyskane od "Świętego Google'a" oraz opinie innych konsumentów czy użytkowników, którzy przetestowali dany produkt. Co warte podkreślenia, zadziała przede wszystkim informacja i opinia - nie reklama.


Symbioza i synergia


Online i offline nie zleją się, ale symbioza między nimi będzie się zacieśniać. Świadczą o tym dane liczbowe i potoczna obserwacja. Ta tendencja nikomu nie zagraża, wręcz przeciwnie, jest szansą na przezwyciężenie pewnego wyczerpania, jakiego doświadczają konsumenci przytłoczeni reklamowym szumem informacyjnym i zbuntowani przeciwko temu. Filozofia myślenia o marketingu musi uleć dostosowaniu. Osobom zarządzającym budżetami reklamowymi wyjdzie to tylko na dobre: pieniądze można inwestować w takie metody i narzędzia, które wykorzystają skłonność współczesnych ludzi do wyrabiania sobie opinii w wyszukiwarkach, na forach i w serwisach społecznościowych.


 


 


Poprzednie wpisy:

Dodaj komentarz:

Imię i nazwisko:
E-mail (niepublikowany):
Strona WWW:
Treść:
Kod z obrazka: